Cześć!

Niech Was nie zmylą pierwsze zdjęcia, które wrzucam z wyjazdu do Anglii. To nie Jurassic Park a klasyczny, angielski „przydomowy ogród zimowy”. W ojczyźnie Harrego Pottera wszystko rośnie jak opętane, a trawa jest jadowicie zielona. Wyspiarze wyjątkowo sobie chwalą klimatyczne, przeszklone ogródki, w których można niezależnie od pogody wypić kubek herbaty (oczywiście z mlekiem).

Była to moja druga wyprawa do Anglii, pierwszą zaliczyłam 10 lat temu. Odwiedziłam wtedy Londyn, który w mojej pamięci pozostał zatłoczonym miastem, oblepionym gumą do żucia i patyczkami do lodów… Tym razem wybraliśmy się z M. na południowe wybrzeże. Wycieczka miała charakter sentymentalno – krajoznawczy. Południe jest o tyle fajne, że znacznie mniej tu obcokrajowców a więcej tubylców. Zewsząd słychać piękny „british english” i jest blisko nad morze. Tutaj każdy jest traktowany jak najlepszy sąsiad. Nieważne gdzie się udamy: do banku, na lunch, na spacer, można spodziewać się „small talk’ów” bo rodowity wyspiarz wie, że każda okazja, to dobra okazja do rozmowy. Zwiedzaliśmy więc głównie hrabstwo Dorset, stolicę Dorchester, portowe miasta: Bournemouth, Poole oraz Weymouth.  Anglia, którą widziałam była PIĘKNA! Będę jeszcze o tym pisać namiętnie w kolejnych postach.

Dzisiaj zobaczycie mój pierwszy outfit – wyjazdowy w bluzie, którą dostałam od SZAFAMYŚLI. Nieprzypadkowo postanowiłam ją ze sobą zabrać. Miękka, wygodna, z wyrazistym nadrukiem inspirowana jest pracami Banksy’ego – artysty tworzącego głównie w Anglii. O idei powstania SZAFA MYŚLI możecie przeczytać >tutaj. Mój model bluzy znajdziecie >tutaj.

Miłego wieczoru!

I WAS WEARING:

blouse SZAFAMYŚLI / skirt vintage / boots CCC / leggins H&M / eyewear BRYLOVE / bag BATYCKI