Palmiarnia w Wałbrzychu – Jeden z najbardziej ekstrawaganckich prezentów ślubnych XX wieku.



No dobra, przyznaję się, że zanim przyjechałam do Wałbrzycha nie wiedziałam nic o księżnej Daisy i zamku Książ, gdzieś tam mi świtało, że może on mieć coś wspólnego z piwem Książęce 😉 i to by było na tyle. Do podróży na daleki Śląsk skusiła mnie Palmiarnia. Czy było warto? Zdecydowanie TAK. To co zobaczyłam przeszło moje najśmielsze oczekiwania!


Księżna Daisy otrzymała Palmiarnię w prezencie ślubnym od swojego małżonka – Jana Henryka XV Hochberga w 1914 roku. Jej budowa pochłonęła 7 milionów marek w złocie ( … ale jak się bawić to się bawić), a do jej budowy przywieziono siedem wagonów tufu wulkanicznego z Etny…


Siedem metrów pereł…


Jak się później okazało Jan Henryk XV był szczególnie uzdolniony pod kątem wydawania fortuny swojego ojca – Jana Henryka XI ( pan z wąsem z butelki piwa Książęce ;)). Na jego liście must have znalazły się między innymi: ruiny zamku Stary Książ – wybudowane od podstaw, w parku otaczającym zamek Książ. W tamtym czasie żaden szanujący się władca, nie mógł się obyć bez romantycznych ruin w swoim parku. Nieszczęśliwym trafem, na ziemiach otaczających zamek nie było żadnych ruin, książę zmuszony był więc zbudować własne. No jak mus, to mus…

Kolejnym bajecznym wydatkiem był prawie siedmio – metrowy sznur pereł, zakupiony podczas wycieczki  do Indii, w prezencie dla Daisy. Śmiem przypuszczać, że książę oprócz małżonki, dużym sentymentem darzył również cyfrę siedem…


200 letnie palmy, daktylowce, agawy i kaktusy, zgromadzone pod rzeźbiarskim sklepieniem z metalu i szkła.


Wracając, do Palmiarni… jest to jedno z nielicznych miejsc w Polsce gdzie można obejrzeć 200 letnie, botaniczne perełki. Ogromnych rozmiarów palmy, figowce, oleandry, opuncje, drzewka cytrusowe, paprocie i pozostałe 245 gatunków roślin pod jednym dachem. Architektura również jest ciekawa, podczas wojny nie zaszły tutaj żadne zniszczenia. Do 1900 metrowego kompleksu szklarni prowadzi cudna, kuta brama w barokowym stylu. Nad głównym budynkiem palmiarni wznosi się natomiast rzeźbiona kopuła, ze szkła i metalu. Wewnątrz można zobaczyć stare mechanizmy do otwierania uchylnych okien, czy nawadniania roślin.

Polecam odwiedzić: szkółkę drzew Bonsai, kawiarnię ukrytą w środku roślinnego gąszczu i oczywiście sklepik, gdzie można zaopatrzyć się w piękne okazy roślin doniczkowych 😀

Palmiarnia w Wałbrzychu

Palmiarnia w Wałbrzychu


Palmiarnia stanowi tylko jeden element większej „układanki”, aby odkryć resztę, należy udać się na Zamek Książ.


Salon Zielony na zamku Książ.

Zdjęcie z archiwów kucharza pary książęcej – tort urodzinowy.

Palmiarnia stanowi tylko jeden element większej „układanki”, aby odkryć resztę, należy udać się na Zamek Książ.
Ze względu na niebanalną historię tego miejsca, BARDZO polecam Wam wycieczkę z przewodnikiem (przyjemność ta kosztuje dodatkowe 5zł).

Historia w wersji „instant” – czyli streszczenie mojego autorsta 😉 –  wybudowany przez piasta – Bolka I Surowego – zamek był twierdzą warowną postawioną wprost na litej skale. W XIV wieku wszedł on w posiadanie majątku niemieckiej rodziny Hochbergów. Jednej z najbogatszych rodzin ówczesnej Europy. Zamek został rozbudowany o dodatkowe skrzydła, oraz otoczony kompleksem budynków. Po wspomnianym już ślubie angielskiej księżnej Daisy (ponoć zabójczo pięknej, o talii wąskiej na 54 cm…) z ostatnim panującym właścicielem zamku Janem Henrykiem XV (tym rozrzutnym) – rozpoczęły się silne prace nad zmianą wyglądu otaczających zamek parków, lasów. Ogrody ze stylu francuskiego zmieniono na angielski, a wokół zamku nawieziono setki ton ziemi, aby ukryć surową skałę i stworzyć okazałe tarasy z rododendronami, różami, krzewami etc. Roślin ogrodowych jak i warzyw na książęcy stół dostarczała pobliska Palmiarnia.

Oprócz znaczącej poprawy estetyki całego kompleksu, rodzina Hochbergów miała niezwykły wpływ na rozwój Śląska. Jako pierwsi na świecie wprowadzili zaplecze socjalne dla robotników, chociażby renty dla żon zmarłych górników, świadczenia chorobowe i emerytalne ( podobno na tym systemie wzorował się później Bismarck!). Księżna Daisy angażowała się w życie społeczne, tworzyła liczne szkółki i koła dla kobiet, organizowała również uczty dla biedoty na zamku, na których sama grała i śpiewała dla gości.

Rodzina Hochbergów splajtowała po I wojnie światowej i III Rzesza przejęła zamek. Niestety od tego momentu losy rodziny książęcej,  jak i zamku, są tragiczne. Naziści postanowili zaadoptować go na kwaterę wojskową dla Adolfa Hitlera. Skuto dekoracyjne stiuki, marmury i parkiety. Wszystko co nie pasowało do nazistowskiej ideologii  – całe wyposażenie wywieziono lub zniszczono. Jeden z synów Hochbergów trafił w ręce gestapo, księżna Daisy kupiła jego życie, za otrzymany wcześniej sznur pereł. Syn jednak umiera po roku, ze względu na przeprowadzane na nim, przez gestapo, eksperymenty medyczne.


Daisy nadal patrzy na zamek.


Naziści rozpoczynają również budowę systemu tuneli i bunkrów 50 metrów pod ziemią, do których prowadzi szyb windowy, bezpośrednio z pokoi mających należeć do A.Hitlera. Prace przerywa im zakończenie wojny i wejście Armii Czerwonej. Radzieccy żołnierze dokonują ostatecznego zniszczenia majątku. Plądrują miedzy innymi cenną bibliotekę ( 64 tysiące woluminów) i opróżniają groby rodzinne Hochbergów ( znikają wszystkie ciała z mauzoleum).

Legenda głosi, że mieszkańcy zawczasu ukryli ciało księżnej Daisy i teraz „patrzy ona na zamek”, jednak nikt nie wie gdzie została pochowana.


Zarówno Palmiarnię jak i zamek chciałabym odwiedzić jeszcze raz wiosną – kiedy rośliny będą w okresie kwitnięcia, a aura pogodowa bardziej sprzyjająca spacerom bez parasola ;).


Widokówki z Wałbrzycha fot. Anna Pleń.

  – zdjęcia polecam klikać w celu powiększenia 🙂