„Po weekendzie będę z dziećmi spędzać czas jak na grzędzie kura”  śpiewa Reni Jusis w swojej nowej piosence. Mam nadzieję, że ten fantastyczny,  pierwszy singiel  to zapowiedź przewrotnego albumu z nowym obliczem wokalistki w tle. Na razie jestem pod ogromnym wrażeniem Bejbi Sitter’a i trzymam za Reni kciuki.

A jak tam po Waszym weekendzie?

Ja wreszcie znalazłam czas aby napisać kolejny post – tym razem zobaczycie zdjęcia z klimatycznego miejsca o nazwie: Rotonda della Besana. #Milan

Wcześniej wspominałam, że wyjazd do Mediolanu był dla mnie swoistym katharsis. Teraz napiszę troszkę więcej o tym, co kryje się pod tym tajemniczym pojęciem, okraszając opis zdjęciami z tego iście boskiego miejsca.

Rotonda della Besana – plan

Po pierwsze ŚWIAT JEST BEZPIECZNY. Ha -ha-ha, nie no serio, świat jest bezpieczny i tylko czeka żebyś z niego czerpał/ła chochlami. Jeśli ufasz powyższemu stwierdzeniu, nie musisz się dopasowywać do innych ludzi. Tak proste i tak trudne zarazem.

Ile ja wzięłam z tego odkrycia dla siebie? Primo – przestałam spełniać oczekiwania wszystkich dookoła, secundo – zaczęłam zwracać uwagę na to, kto z mojego otoczenia projektował na mnie swoje lęki: „Chcesz założyć własną firmę uważaj, bo teraz wszyscy oszukują.” „Niestabilny rynek, młode firmy szybko upadają, lepiej pracować na etacie”. Upadają, oszukują, zwalniają etc. OK, ale nie popadajmy w paranoję. Zagrożenia istniały, istnieją i będą istnieć.  Nie jesteśmy wobec nich bezradni!  To, że gdzieś, ktoś został oszukany nie oznacza, że ma nas paraliżować lęk przed działaniem i sięganiem po swoje marzenia!

Drugie przemyślenie dotyczy LĘKU PRZED SUKCESEM. Brzmi absurdalnie, ale jednak mimo tego, że straszliwie go pożądamy, działamy tak jakby coś nas blokowało. Jak to możliwe? A no w taki sposób, że wewnętrznie nie jesteśmy na ten sukces gotowi. Boimy się, żeby nie okazało się, że na niego nie zasłużyliśmy.

Sama wpadłam w taką pułapkę. Podświadomie odbierałam sobie prawo do mierzenia wyżej i stawiania warunków. Do tego dochodził lęk przed popełnianiem błędów i oto miałam gotową, własnoręcznie zbudowaną  ZAPORĘ „ANTY-SUKCESOWĄ” 🙂

Na szczęście już ją zdemontowałam. Zwróćcie jednak uwagę na własne barykady, jeśli ciągle jesteście sfrustrowani np. brakiem awansu, niska pensją etc. Może na coś nie jesteście gotowi.

Na koniec najważniejsza myśl, która mi ostatnio towarzyszy: RZADKO PRAGNIEMY CZEGOŚ NA CO NAS NIE STAĆ.

Pod hasłem „czesgoś” rozumiem np. sukces zawodowy, podróż marzeń, fajny związek etc. Wolno nam pragnąć WSZYSTKIEGO ( jeśli nie wiąże się to z narzucaniem komuś naszej woli)  i nikt nie może nam zabronić dążenia do własnego szczęścia.

Ja do urzeczywistnienia marzenia związanego z posiadaniem własnej firmy dochodziłam 4 lata. Właśnie się ono materializuje 🙂

Miłego wieczoru

Kiss form Milan

fot. Hanna Daniłów